niedziela, 23 grudnia 2012

Wesołych Świąt!

Udało mi się usiąść na kilka minut. W garnku wrze czerwona zupa, które (mam nadzieję) przeobrazi się w świąteczny barszczyk. W nosie świdruje mi zapach świerkowych gałązek, a za oknem zawiało bielą:-) Czuję świąteczną atmosferę! Mam nadzieję, że nastrój nie pryśnie i tego również Wam życzę. Nie zapominajcie marzyć i nie odkładajcie realizacji tych marzeń na jutro. Bądźcie dobrzy i szczerzy. Nie pozwólcie sobie wmówić, że to już niemodne wartości.






poniedziałek, 17 grudnia 2012

Twórcy piękna - Jan Marcin Szancer

Całkiem niedawno zdałam sobie sprawę, że świat wspomnień mojego dzieciństwa obrysowany jest jedną, znajomą kreską. A przecież powszechnie wiadomo, że to co rozpoznawalne i znajome, wydaje się nam zazwyczaj bezpieczne. Znacie to uczucie z autopsji? 


Pamiętałam pożółkłe karty "Baśni Andersena", czytanych wieczorami przez starszą siostrę. Kolorową okładkę "Lokomotywy" Juliana Tuwima, i "Kaczkę Dziwaczkę" z ogromną kokardą na czubku głowy:-)



Kiedy dwa lata temu podczas naszej podróży do Brugii, czytałam Juniorowi "Gałkę od łóżka",  dopadło mnie deja vu. Nie przypominałam sobie jednak, żebym znała tę książkę wcześniej... I nagle olśnienie - kreska  z dzieciństwa!


Okazuje się, że nasza zagadkowa rzeczywistość co jakiś czas rodzi jednostki czyniące ją piękniejszą. Do takich właśnie ponadprzeciętnych jej dzieci należy Jan Marcin Szancer. Mimo, że ten wielki ilustrator odszedł w 1973 roku, za sprawą swojej spuścizny pozostanie z nami na zawsze. Dzięki panu Szancerowi zarówno mój świat, jak i świat mojego syna oraz tysiąca innych ludzi, stał się piękniejszy, barwniejszy i bardziej niezwykły!


Bardzo lubię w długie, zimowe wieczory zajrzeć do wznowionego wydania wspomnianych już "Baśni Andersena". Zawsze z takim samym sentymentem podziwiam przepiękne rysunki i czytam po raz kolejny fragmenty znanych tak dobrze historii.



A Wy, macie swoje "ilustracje dzieciństwa"?

niedziela, 16 grudnia 2012

Gwiazdka

Czas rozpocząć dekorowanie domu. Jestem trochę w polu z porządkami, ale nic to;-).
Bardzo podobają mi się "gwiezdne " blogowe inspiracje.
Macie w domu druciane wieszaki z pralni chemicznych. Nie wyrzucajcie. Można je wykorzystać na różne sposoby. Jeden z nich przedstawiam poniżej.


Wystarczy na nowo powyginać drut, odpowiednio umocować (np. recepturkami lub po prostu taśmą klejącą), potem owinąć drut dowolną tkaniną. Moja gwiazda jest biała, ale biorę pod uwagę opcję pomalowania jej spray'em złotym lub srebrnym.
Mikołaj na zdjęciu po prawej - zdobycz kiermaszowa:-)