czwartek, 28 kwietnia 2011

Czapuleczka

W trakcie dziergania piaskowego sweterka, szydełkowałam sobie "na boku". W efekcie powstała czapeczka dla rocznej panny. Z powodu niewielkiej ilości włóczki, udekorowałam ją bardzo skromniutko, kwiatkiem z łańcuszka.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Sweterek na modelce

Do poprzednio opisanego sweterka doszyłam jeszcze guziczki. Początkowo miały być brązowe, ale z przyczyn technicznych użyłam złotych. Myślę jednak, że dobrze się stało. Sweterek ma kolor bardzo podobny do odcienia włosków swojej właścicielki, co również przypadło mi do gustu:-) Mała jest prześliczna i szczerze mówiąc we wszystkim dobrze wygląda.

sobota, 16 kwietnia 2011

Zajączkowy prezent

Dużo się u mnie działo ostatnio, więc na robótki zbyt wiele czasu nie było. Niedawno zapowiadałam sweterek dla dwulatki. Oto i on. Ledwo zdążyłam.
Nie lubię i nie potrafię sztywno trzymać się wzorów zamieszczanych w książkach czy gazetach. Każda rzecz którą tworzę jest dla mnie niespodzianką do samego końca. Ma to swój subtelny urok, ale nie wtedy gdy wykonuję zlecenie z powierzonego materiału;-) Tym razem mogłam sobie trochę poeksperymentować. Nie ze wszystkiego jestem zadowolona, ale po raz pierwszy połączyłam materiał z dzianiną w sweterku i zamierzam jeszcze do tego pomysłu powrócić.

Oto przód sweterka z detalami po prawej stronie.
A to już tył. U góry po prawej szydełkowe wykończenie wycięcia pod szyję, na dole fragment paska.

sobota, 2 kwietnia 2011

Belgijskie koronki

Niedawno miałam okazję odwiedzić Brugię. Jeden z najsłynniejszych ośrodków koronczarstwa ręcznego na świecie. Nigdy nie miałam do czynienia z tą formą ręcznego wytwórstwa, ale koronki po prostu zachwycają. Dlatego zdecydowałm na chwilę przystanąć nad tym tematem.
W przewodniku wyczytałam, że handel koronkami rozkwitł już w okresie renesansu. Cesarz Karol V wydał dekret, zgodnie z którym koronkarstwo miało stać się obowiązkowym zajęciem dziewcząt w zakonach i beginażach w całej Flandrii.
Do dziś belgijskie koronki są wysoce cenionymi luksusowymi wyrobami rzemieśliniczymi. Najsłynniejsze pochodzą z Brukseli i Brugii. Podobno z powodu braku zainteresowania młodych Belgijek koronczarstwem, ręcznie robione koronki sprowadza się z Chin. Zasmuciła mnie ta wiadomość, ale nie zdziwiła.

Jedna z wystaw w brugijskim sklepie.
Sklep oferujący koronki, prawdopodobnie z pracownią u góry.


A to już mój symboliczny, pamiątkowy zakup.