Mam świadomość, że minimalistyczne kalendarze adwentowe wyglądają lepiej. Powtarzalność tworzy pewien rodzaj bezpiecznej harmonii. Położyłam w tym roku ten argument na szali, przeciwstawiając mu świadomość, że dla dziecka kluczem jest odkrywanie tajemnicy. Codziennie, metodycznie, po trochu.
Dlatego nasz tegoroczny kalendarz adwentowy tylko nieznacznie odbiega formą od ubiegłorocznego. Są tekturowe rożki i flizelinowe woreczki. W każdym mała, słodka niespodzianka lub zadanie. Czasami zadaniem jest własnoręczne wykonanie ozdoby choinkowej, krzyżówka skierowana tematycznie w stronę zbliżających się świąt, zaproszenie na spektakl teatralny, modlitwa na Roratach czy wyprawa do schroniska dla zwierząt. Staram się, żeby nie było nudno;-)
Ważne jest, aby nawet banalną informacje podać w ciekawym opakowaniu. Dlatego kleję, zawijam, wycinam...
Warto jest włożyć trochę więcej wysiłku w takie na pozór banalne drobiazgi. Jestem pewna, że staną się one źródłem radosnych wspomnień - kiedyś, gdy chłopiec zasiądzie do Wigilii jako mężczyzna. I tego sobie życzę:-)