Całkiem niedawno zdałam sobie sprawę, że świat wspomnień mojego dzieciństwa obrysowany jest jedną, znajomą kreską. A przecież powszechnie wiadomo, że to co rozpoznawalne i znajome, wydaje się nam zazwyczaj bezpieczne. Znacie to uczucie z autopsji?
Pamiętałam pożółkłe karty "Baśni Andersena", czytanych wieczorami przez starszą siostrę. Kolorową okładkę "Lokomotywy" Juliana Tuwima, i "Kaczkę Dziwaczkę" z ogromną kokardą na czubku głowy:-)
Kiedy dwa lata temu podczas naszej podróży do Brugii, czytałam Juniorowi "Gałkę od łóżka", dopadło mnie deja vu. Nie przypominałam sobie jednak, żebym znała tę książkę wcześniej... I nagle olśnienie - kreska z dzieciństwa!
Okazuje się, że nasza zagadkowa rzeczywistość co jakiś czas rodzi jednostki czyniące ją piękniejszą. Do takich właśnie ponadprzeciętnych jej dzieci należy Jan Marcin Szancer. Mimo, że ten wielki ilustrator odszedł w 1973 roku, za sprawą swojej spuścizny pozostanie z nami na zawsze. Dzięki panu Szancerowi zarówno mój świat, jak i świat mojego syna oraz tysiąca innych ludzi, stał się piękniejszy, barwniejszy i bardziej niezwykły!
Bardzo lubię w długie, zimowe wieczory zajrzeć do wznowionego wydania wspomnianych już "Baśni Andersena". Zawsze z takim samym sentymentem podziwiam przepiękne rysunki i czytam po raz kolejny fragmenty znanych tak dobrze historii.
A Wy, macie swoje "ilustracje dzieciństwa"?

U mnie także to był Szancer :-)
OdpowiedzUsuń:-) No proszę!
UsuńI u mnie ta sama kreska z dzieciństwa ^^
UsuńChciałabym by i moje dzieci miały kiedyś tak piękne wspomnienia i to uczucie deja vu. Pracujemy nad tym :)))
:-)
Usuńnigdy nie czytałam "gałki od łóżka"... a z dzieciństwa obrazków mam dużo w głowie. tych słownych i (nie)słownych.
OdpowiedzUsuńKoniecznie do nadrobienia!
UsuńJa tez mam sporo niesłownych obrazków w głowie. Dzieciństwo to moim zdaniem najważniejszy etap życia.
Baśnie Andersena - to jest to co pamiętam mocno z dzieciństwa, przy "Dziewczynce z zapałkami" nie jedną łza poleciała. Wzrusza do dziś.
OdpowiedzUsuńDokładnie!
UsuńJa przy "Dziewczynce z zapałkami" buczę do dziś.