Trudno jest wpaść na dobry pomysł. Jeszcze trudniej go zrealizować.
Tymczasem myślę nad nową, ale już nie pierwszą, własnoręcznie wykonaną torebką.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swobodne dywagacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swobodne dywagacje. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 14 kwietnia 2013
środa, 3 kwietnia 2013
Stworzyć siebie
Notatka z lutego:-).
"Zrobiłam plan na pierwsze półrocze 2013. Uznałam, że lista zadań do wykonanie porządkuje codzienny chaos w mojej głowie. Kopertę zakleiłam i otworzę w sierpniu. Ciekawe ile siebie znajdę w tych zapiskach za pół roku?"
czwartek, 28 lutego 2013
Więcej światła
wtorek, 26 lutego 2013
Wiosenne inspiracje
wtorek, 29 stycznia 2013
Barwne wnętrze
Czasami jestem w rozterce, podobają mi się ascetyczne współczesne wnętrza, ale jednocześnie kocham kolory.
W epoce niesamowitego przyśpieszenia rozwoju wielu dziedzin, interior design nie pozostaje w tyle. I dobrze! Rozmnożyły się możliwości, rodzą się pomysły. Prawie wszystko jest dozwolone. Łączenie stylów, przenikanie czasów. Niestety, mimo wszystko, w kącie czai się nieśmiało ogromne niebezpieczeństwo - nuda.
Przeglądając wnętrzarskie magazyny, strony internetowe, śledząc (od czasu do czasu) tematyczne programy telewizyjne, coraz częściej dopada mnie wrażenie, że w kółko oglądam te same miejsca. Niby inne sprzęty, dobrze dopasowane detale, a jednak nic nowego. Wszech obecne białe ściany złamane popielatymi lub pastelowymi dodatkami. Gdzieniegdzie drewno lub metal, dopełniające całości. Industrialne stoliki obok barokowych kanap, designerskie krzesła. Wszystko to w gruncie rzeczy piękne i w dobrym guście, a jednak już było.
Czekam na jakiś przełom, rewolucję wnętrzarską, ale czy kiedykolwiek ona nastąpi? A jeśli tak, to kiedy? Może granica będzie płynna i ledwie zauważalna?
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Twórcy piękna - Jan Marcin Szancer
Całkiem niedawno zdałam sobie sprawę, że świat wspomnień mojego dzieciństwa obrysowany jest jedną, znajomą kreską. A przecież powszechnie wiadomo, że to co rozpoznawalne i znajome, wydaje się nam zazwyczaj bezpieczne. Znacie to uczucie z autopsji?
Pamiętałam pożółkłe karty "Baśni Andersena", czytanych wieczorami przez starszą siostrę. Kolorową okładkę "Lokomotywy" Juliana Tuwima, i "Kaczkę Dziwaczkę" z ogromną kokardą na czubku głowy:-)
Kiedy dwa lata temu podczas naszej podróży do Brugii, czytałam Juniorowi "Gałkę od łóżka", dopadło mnie deja vu. Nie przypominałam sobie jednak, żebym znała tę książkę wcześniej... I nagle olśnienie - kreska z dzieciństwa!
Okazuje się, że nasza zagadkowa rzeczywistość co jakiś czas rodzi jednostki czyniące ją piękniejszą. Do takich właśnie ponadprzeciętnych jej dzieci należy Jan Marcin Szancer. Mimo, że ten wielki ilustrator odszedł w 1973 roku, za sprawą swojej spuścizny pozostanie z nami na zawsze. Dzięki panu Szancerowi zarówno mój świat, jak i świat mojego syna oraz tysiąca innych ludzi, stał się piękniejszy, barwniejszy i bardziej niezwykły!
Bardzo lubię w długie, zimowe wieczory zajrzeć do wznowionego wydania wspomnianych już "Baśni Andersena". Zawsze z takim samym sentymentem podziwiam przepiękne rysunki i czytam po raz kolejny fragmenty znanych tak dobrze historii.
A Wy, macie swoje "ilustracje dzieciństwa"?
środa, 9 marca 2011
Paszczakowe kapcie
Przeganiając zimę wieczornym czytaniem o lecie Muminków, natknęłam się na bliski memu sercu fragmencik:
"(...) Ledwie odszedł, kuzynka Paszczak zabrała się do roboty na drutach, raz po raz rzucając wystraszone spojrzenie na klatkę.
- Co to będzie? spytała Panna Migotka przyjaźnie.
Mała Paszczakówna drgnęła.
- Nie wiem - szepnęła trwożnie. - Ale kiedy robię na drutach, czuję się zawsze o wiele bezpieczniej.(...)"
Wyobraźcie sobie, że też tak mam:-)
| Ilustracja oraz przytoczony fragment pochodzą z książki "Lato Muminków" Tove Jansson. |
Przesilenie wiosenne
Od czasu do czasu dopadają mnie kryzysy "twórcze". Trudno określić co przegania wenę, ale tym razem winę zrzucę na przeciągającą się zimę i przesilenie wiosenne;-)
Co prawda mam na warsztacie sweterek, jednak nie jestem z niego zadowolona, mimo że jeszcze z drutów nie zszedł.
Powinnam wyluzować, ale niemoc wyzwala stres, a stres pogłębia niemoc...
Tymczasem Wielkanoc kica już sporymi susami. Pędzą zające, jaja i drób wszelkiego rodzaju... Dekoracje i dziergane prezenty zawiesiły się na haku mojej niemocy i nijak ich dosięgnąć nie mogę:-(
Subskrybuj:
Posty (Atom)



