Mam świadomość, że minimalistyczne kalendarze adwentowe wyglądają lepiej. Powtarzalność tworzy pewien rodzaj bezpiecznej harmonii. Położyłam w tym roku ten argument na szali, przeciwstawiając mu świadomość, że dla dziecka kluczem jest odkrywanie tajemnicy. Codziennie, metodycznie, po trochu.
Dlatego nasz tegoroczny kalendarz adwentowy tylko nieznacznie odbiega formą od ubiegłorocznego. Są tekturowe rożki i flizelinowe woreczki. W każdym mała, słodka niespodzianka lub zadanie. Czasami zadaniem jest własnoręczne wykonanie ozdoby choinkowej, krzyżówka skierowana tematycznie w stronę zbliżających się świąt, zaproszenie na spektakl teatralny, modlitwa na Roratach czy wyprawa do schroniska dla zwierząt. Staram się, żeby nie było nudno;-)
Ważne jest, aby nawet banalną informacje podać w ciekawym opakowaniu. Dlatego kleję, zawijam, wycinam...
Warto jest włożyć trochę więcej wysiłku w takie na pozór banalne drobiazgi. Jestem pewna, że staną się one źródłem radosnych wspomnień - kiedyś, gdy chłopiec zasiądzie do Wigilii jako mężczyzna. I tego sobie życzę:-)
jest piekny!
OdpowiedzUsuńDziekuję!
UsuńSuper masz pomysły, lubię patrzeć na piękne kalendarze adwentowe :-)
OdpowiedzUsuńJa sama nie znam tej tradycji kalendarza adwentowego, ale wciąż czerpię inspirację z blogów - Twoje zadania podobają mi się bardzo - w przyszłym roku wykorzystam :-) Ok? Bo zamierzam zabrać się w przyszłym roku za kalendarz na poważnie :-))
Kalendarz adwentowy nie należał do tradycji w moim domu. Zapożyczyłam pomysł z blogów. Przyjął się rewelacyjnie.
OdpowiedzUsuńZadania możesz zapożyczać bez obaw. Bawcie się dobrze:-) Dziękuję za odwiedzinki:-)
normalnie mi wstyd...mialam zrobic,wszystko bylo naszykowane i matka dala du...
OdpowiedzUsuńz czasem sie nie wyrobilam :(
Nie bądź taka surowa wobec siebie.
UsuńNie musisz zaczynać pierwszego, zacznij np. od 6-go. Mikołajki, to świetna pora na otwarcie kalendarza. Dobrze jest czasami złamać zasady;-)