Z tego co pamiętam dzierganie całkiem nieźle odpręża ^^ Dlatego cały czas rozważam powrót do drutów i szydełka :) Tylko że pędzący czas skutecznie mi to uniemożliwia. Ale po mojej głowie już od jakiegoś czasu krąży wiklinowy koszyczek z barwnymi motkami wełny i z majestatycznie z nich wystającymi drutami ... ^^ Więc nie ma zmiłuj! I to marzenie w końcu się spełni :) Czekam na nowe wpisy :) Pozdrawiam.
Dobre jest dla skanalizowania rozmaitych nie teges emocji, które krążą gdzieś pod skórą, spokoju nie dają, powodują, że mnie nosi. Ale kiedy dzierganie nie wychodzi, wtedy jest niestety gorzej. Wtedy lepiej się wyżyć fizycznie.
Z tego co pamiętam dzierganie całkiem nieźle odpręża ^^ Dlatego cały czas rozważam powrót do drutów i szydełka :) Tylko że pędzący czas skutecznie mi to uniemożliwia. Ale po mojej głowie już od jakiegoś czasu krąży wiklinowy koszyczek z barwnymi motkami wełny i z majestatycznie z nich wystającymi drutami ... ^^ Więc nie ma zmiłuj! I to marzenie w końcu się spełni :)
OdpowiedzUsuńCzekam na nowe wpisy :) Pozdrawiam.
Trzymam mocno kciuki za realizację tych planów! I mam nadzieję, że napiszesz o tym na swoim blogu:-)?
UsuńDobre jest dla skanalizowania rozmaitych nie teges emocji, które krążą gdzieś pod skórą, spokoju nie dają, powodują, że mnie nosi.
OdpowiedzUsuńAle kiedy dzierganie nie wychodzi, wtedy jest niestety gorzej. Wtedy lepiej się wyżyć fizycznie.
:-D To prawda!
UsuńDzierganie oczywiscie odpreza!
OdpowiedzUsuń:)
Szkoda tylko, że nie rozciąga;-).
Usuń