wtorek, 5 marca 2013

Czerwona kokietka od Five Fingers

Zamówiłam sobie u Pauli czerwoną bransoletkę do wcześniej kupionego pierścionka. Dotarła szybciutko, już w ubiegły piątek. Paula dorzuciła mi w prezencie śliczne kolczyki:-). Dziękuję Kochana! 
Teraz nieodwołalnie będę musiała przekłuć sobie uszy. Tak, tak - nie mylicie się - nie mam przekłutych uszu. To jedna z moich traum. Kolczyki potraktowałam jak wyzwanie. Trzymajcie więc kciuki!

Bransoletka od Five Fingers przypomniała mi ile jest w sieci cudownych, małych sklepików z rękodziełami. Chciałabym Was do niektórych zaprosić:

To oczywiście tylko mała próbka spośród wielu zakątków w sieci. Nadal bedę poszukiwać i postaram się z Wami tymi znaleziskami dzielić.



3 komentarze:

  1. Jak patrzę na twoje fotki, to mi się chciejstwo uaktywnia

    OdpowiedzUsuń
  2. Uszy przebij koniecznie:)
    Fajne rzeczy kupiłaś/dostałaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny kolor! Zazdraszczam okrutnie ;)))
    A przebijania uszu wcale nie musisz się bać. Wybierz tylko gabinet, w którym przebija się uszka na dwa pistolety (dwa uszka w tym samym momencie) - nawet się nie obejrzysz, a już będziesz wychodzić z wkręcikami w uszach :) Starsza miała przebijane uszy jako 5-latka i jak to sama ujęła - "jak ugryzienie komara" ;) Małe ukłucie, a ile maga kobiecych możliwości ... Osobiście nie wyobrażam sobie siebie w wydaniu bez kolczyków - to mój ulubiony rodzaj biżuterii ^^
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń